Niestety czas nie pozwolił mi na opublikowanie wpisu na początku miesiąca, ostatecznie udało się to z dwutygodniowym opóźnieniem. Zgodnie z zapowiedzią opowiem dzisiaj o pradziadkach mojej żony. Wszyscy z nich mieszkali na wsi i byli gospodarzami. Najwcześniej - w 1866 roku - urodził się pradziadek Piotr Graczyk, najpóźniej natomiast - prababcia Jadwiga Janas z Kurcabów - przyszła ona bowiem na świat w 1907 roku. Różnica wieku pomiędzy najstarszym a najmłodszą z tej grupy jest zatem bardzo duża - wynosi aż 41 lat. Jednak biorąc pod uwagę fakt, iż Piotr Graczyk był znacznie starszy od swojej drugiej żony, prababci Władysławy, i wiekowo można by umieścić go pomiędzy prapradziadkami, uprawnione jest wyjęcie go „poza nawias”. Wtedy najstarszym z pradziadków staje się Władysław Porada, urodzony w 1888 roku, a rozstrzał wieku pomiędzy przodkami żony z tego pokolenia to już tylko 19 lat. Większość z tego grona można zaliczyć do pokolenia określanego mianem „lost generation”, czyli pokolenia straconego, którego młodość przypadła na trudne czasy I wojny światowej, pandemii grypy hiszpanki i wojny polsko-bolszewickiej. Później przyszły zawirowania gospodarcze, wielki kryzys i wreszcie II wojna światowa, która zastała ich, gdy byli w wieku średnim - tu jednak należy dodać, że troje z nich - Marianna i Władysław Porada oraz Piotr Graczyk - nie dożyli tej straszliwej wojny. Najdłużej z tej grupy żyła wspomniana już prababcia Jadwiga Janas, która doczekała XXI wieku i zmarła, mając 94 lata i 9 miesięcy. Tuż za nią plasuje się Marianna Cieleban z Kubików, która przeżyła równo 94 lata. Do 80. roku życia zbliżył się też Franciszek Janas (w chwili śmierci miał 79 lat i 8 miesięcy). Najkrócej natomiast, bo tylko 30 lat i niecałe 9 miesięcy, żyła prababcia Marianna Porada z Grabiów.




.jpg)




