Jim Rohn
Jako że dokładnie dzisiaj mija rok od powstania niniejszego bloga, postanowiłem, że stworzę z tej okazji specjalny wpis, przerywając na moment serię o przodkach mojej żony (którą i tak musiałem przerwać z przyczyn, o których pisałem ostatnio). Opowiem w nim o kulisach powstania bloga, podsumuję to, co do tej pory udało mi się stworzyć i przedstawię, co jeszcze mam w planach. Opowiem też o motywacjach, które popchnęły mnie do stworzenia opracowania mojej genealogii w formie bloga, który - co ważne - jest oddzielnym bytem od drzewa genealogicznego, tworzonego przeze mnie nieprzerwanie od 2009 roku. Na koniec skieruję podziękowania do osób, bez których pomocy niniejsza strona nie mogłaby powstać.
Maj 2025 roku był pamiętnym miesiącem, który przejdzie do historii. Kardynałowie wybrali wtedy nowego papieża, natomiast my Polacy wybieraliśmy w I turze prezydenta. W tym też miesiącu utworzyłem niniejszą stronę. Nie była to jednak decyzja spontaniczna, planowałem to od dłuższego czasu. Choć nie wiedziałem, czy znajdę czas na pisanie bloga, podjąłem się tego zadania i teraz wiem, że była to świetna decyzja. Tworzenie kolejnych wpisów i dzielenie się swoją pasją sprawia mi ogromną radość, wkładam w to dużo serca. Mam nieskromne poczucie, że wykonałem i nadal wykonuję kawał dobrej roboty. Jest to dla mnie również forma odpoczynku i zapomnienia na chwilę o codziennych problemach. Ktoś kiedyś powiedział, że ludzie mający hobby nigdy nie wpadają w depresję. Dla mnie tym hobby jest genealogia, która oddycha dwoma płucami - drzewem genealogicznym i blogiem.
![]() |
| Pierwsza rocznica powstania bloga to dobry moment na małe podsumowanie… i wirtualny tort. |
Pomysł i przygotowania
Pomysł na bloga pojawił się u mnie chyba już w 2023 roku. Zainspirowały mnie do tego inne blogi, strony i profile w serwisach społecznościowych o tematyce genealogicznej, takie jak np.: Tropem Korzeni czy Pani Włościanka, ale również te mniej popularne. Stwierdziłem, że ja również mam dużo do powiedzenia o swoich przodkach i doświadczeniach z genealogią, odczuwałem potrzebę podzielenia się tym z innymi. Zawsze miałem też „dobre pióro”. Posiadałem już w głowie konkretne pomysły na wpisy, które teraz realizuję oraz kilka pomysłów na nazwę. Oprócz „ProMemoria” - z łac. „dla pamięci”, myślałem o nazwaniu strony „Ocalić od zapomnienia” - sens jednych i drugich słów jest w zasadzie ten sam. Poza chęcią podzielenia się swoją pasją motywowała mnie też możliwość dotarcia do krewnych, którzy być może posiadają nieznane mi fotografie, dokumenty lub informacje o moich przodkach lub też przodach żony. Rozważałem dwie możliwości: tradycyjny blog jako strona internetowa na którejś z popularnych domen lub strona w serwisie Facebook. Choć na korzyść tej drugiej opcji przemawiał fakt, iż w ostatnich latach duża część Internetu przeniosła się na social media, podczas gdy blogi odeszły trochę do lamusa, doszedłem do wniosku, że treści, które chcę przekazać, bardziej nadają się na tradycyjnego bloga. Poza tym miałem w tym już jakieś doświadczenie, bowiem lata temu prowadziłem trzy blogi na nieistniejącym już portalu Bloog.pl, choć miały one zupełnie inną formę.
Do stworzenia strony brakowało mi jednak solidnego wywodu przodków. Wprawdzie drzewo genealogiczne tworzę od 2009 roku, a od roku 2016 korzystam ze Skanoteki, jednakże moje poszukiwania samych antenatów nie były do tej pory usystematyzowane, jeśli chodzi o moich przodków lub prawie w ogóle nie istniały, jeśli chodzi o przodków mojej żony. Dlatego postanowiłem, że nie założę bloga, dopóki nie przeprowadzę usystematyzowanego poszukiwania aktów stanu cywilnego wszystkich antenatów mojej córki gałąź po gałęzi przy wykorzystaniu baz internetowych, przede wszystkim Geneteki. Do dzieła przystąpiłem podczas urlopu, w połowie września 2024 roku. Do jego zakończenia udało mi się przebrnąć przez wszystkie gałęzie moich antenatów. Poszło mi szybko, ponieważ dużą część aktów metrykalnych odnalazłem już w poprzednich latach. Gorzej było z przodkami żony. Przeanalizowanie jej wszystkich gałęzi zajęło mi kolejnych kilka miesięcy. W lutym ubiegłego roku razem z żoną odwiedziliśmy też Urząd Stanu Cywilnego w Sędziejowicach, gdzie udostępniono nam kilkanaście metryk przodków mojej małżonki, nieprzekazanych jeszcze do archiwum. Do innych urzędów stanu cywilnego z reguły wysyłałem mailowe prośby o udostępnienie skanów.
![]() |
| Akt zgonu prapradziadka mojej żony Wawrzyńca Porady (1939), jeden z wielu udostępnionych mi przez USC w Sędziejowicach |
Zanim jednak przystąpiłem do tego ambitnego zadania, przez cały 2024 rok podejmowałem inne kroki, zmierzające ku niemu: zlecenie kilku kwerend w archiwach, odwiedzenie Archiwum Państwowego w Łodzi i rejestracja na forum strony Genealodzy.pl celem uzyskania pomocy w tłumaczeniu niektórych metryk sporządzonych po rosyjsku i po łacinie oraz w innych problemach o charakterze genealogicznym. Wszystkie te działania sprawiły, że moje drzewo znacząco się rozrosło. Odnalazłem większość antenatów moich i mojej żony do początku XIX wieku. Długo nie mogłem znaleźć czytelnej, estetycznej formy przedstawienia graficznego wywodu przodków córki. Po różnych eksperymentach ostatecznie wybrałem wywód wygenerowany w programie Ahnenblatt. Ponieważ jednak zbiorczy wywód byłby mało czytelny, podzieliłem go na 4 części (odpowiadający przodkom moich: taty, mamy, teścia i teściowej). Efekt mojej pracy można teraz zobaczyć na blogu w zakładce „Wywód przodków” oraz we wpisach z serii „Moi przodkowie” i „Przodkowie mojej żony”.
Jeszcze przed opracowaniem wywodu przodków stworzyłem już pierwszy tekst na bloga, który posłużył później do dwóch pierwszych wpisów. Zrobiłem to 24 lipca 2024 roku podczas podróży pociągiem, na telefonie, kiedy to razem z żoną i bratem jechaliśmy do Zakopanego i chciałem w jakiś sposób produktywnie wykorzystać czas spędzony w pociągu. Dużym dylematem była dla mnie decyzja, z jaka częstotliwością publikować artykuły. Wahałem się pomiędzy wpisami cotygodniowymi a comiesięcznymi. Szybko uznałem, że pierwsza alternatywa nie wchodzi w grę - nie dałbym rady czasowo. Druga natomiast wydawała mi się nieatrakcyjna z punktu widzenia czytelników - jeden wpis na miesiąc to jednak nie jest dużo. Wybrałem więc opcję pośrednią - wpisy co dwa tygodnie, jednak bez narzucania sobie przymusu - tylko jeśli znajdę czas. Jako że blog powstał w czwartek, postanowiłem, że nowe artykuły będą pojawiać się właśnie w ten dzień tygodnia (zmieniłem to z początkiem bieżącego roku). W momencie powstania bloga miałem już pomysły na około 30 wpisów.
![]() |
| Ja i moja żona Dominika w pociągu do Zakopanego (24 lipca 2024 r.). To właśnie wtedy powstały dwa pierwsze wpisy na niniejszego bloga. |
Realizacja pomysłu
W końcu przyszedł czas na zmaterializowanie swojego pomysłu. Do stworzenia bloga wybrałem serwis Blogger.com. Dogodną okazją na utworzenie strony był weekend majowy zeszłego roku, kiedy to przez kilka dni nie było widma wczesnego wstawania do pracy. Poza tym tak się złożyło, że 2 maja mijało dokładnie 100 lat od śmierci jednego z moich prapradziadków, Mikołaja Maja. Utworzenie bloga było więc dobra formą upamiętnienia mojego przodka. Miałem jednak pewne obawy - po pierwsze, ponieważ wolny czas jest u mnie dobrem deficytowym, nie wiedziałem, czy znajdę go na regularne publikowanie wpisów, po drugie zaś obawiałem się, jak odbiorą to moi znajomi, rodzina, a przede wszystkim najbliżsi. Co ważne, o moich zamiarach wiedziała tylko moja żona, która zresztą zachęcała mnie do tego. Ostatecznie 1 maja 2025 roku powstał blog i tego samego dnia opublikowałem powitalny wpis.
Zakładając, że mogę mieć tylko dwie grupy odbiorców - moich krewnych i znajomych oraz pasjonatów genealogii - natychmiast pochwaliłem się swoim dziełem w sieci w trzech miejscach: na swoim prywatnym profilu na Facebooku, na facebookowej grupie „Genealodzy PL Strony internetowe” oraz na forum strony Genealodzy.pl. Ku mojej uldze odbiór zarówno wśród moich znajomych, jak i genealogów był bardzo dobry. Otrzymałem kilka komentarzy, prywatnych wiadomości i postów na forum ze słowami uznania. Strona spodobała się też moim rodzicom i bratu. W tym miejscu muszę powiedzieć - choć zabrzmi to górnolotnie - że chcę dotrzeć również do trzeciej grupy odbiorców, która jest dla mnie najważniejsza. Są to potomni, którzy będą to kiedyś czytać - mam nadzieję, że teksty z bloga, nawet gdy przestanie on istnieć, przetrwają w jakiejś formie (choćby drukowanej). Szczególnie wpisy opisujące tak ulotne przecież przekazy ustne spisuję głównie po to, aby opowiadania o przodkach ocalić od zapomnienia oraz przekazać je mojej córce i dalszym pokoleniom - pro memoria.
Pierwszych 9 wpisów, które powstały przez cztery pierwsze miesiące funkcjonowania bloga, publikowałem regularnie, „z zegarkiem w ręku”. Dopiero we wrześniu i w październiku regularność ta została zachwiana. 4 września i 2 października w ogóle nie pojawił się wpis, natomiast 20 września i 18 października dwa artykuły z kategorii „Martyrologia rodzinna” - swoją drogą wymagające dużo pracy - ukazały się z dwudniowym opóźnieniem. Powodem był oczywiście brak czasu, ale też przebyta przeze mnie infekcja wirusowa. Do końca roku udało mi się wstawić jeszcze 4 teksty - również regularnie. W tym czasie podjąłem jednak decyzję, że ze względu na brak czasu zwolnię nieco tempo. Postanowiłem, że wraz z początkiem roku 2026 wpisy będą ukazywać się nie jak dotąd co 2 tygodnie, a raz w miesiącu - na początku każdego miesiąca. Poinformowałem o tym we wpisie z 11 grudnia. W bieżącym roku powstały już 4 comiesięczne artykuły, choć ten z marca również z dużym opóźnieniem.
Mimo że pisanie bloga sprawia mi wielką przyjemność, w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu. Niestety po roku od utworzenia blog wciąż nie jest widoczny w wynikach wyszukiwania - Google po prostu go „nie widzi”. Utrudnia mi to dotarcie do szerszej grupy odbiorców, choć zdaję sobie sprawę, że tematyka jest niszowa - nikt spoza mojej rodziny i grona genealogów nie zainteresuje się historią moich przodków, nie zależy mi też na popularności. Niemniej jednak nawet jeśli jakiś daleki krewny będzie szukał informacji o mojej rodzinie, nie znajdzie mojej strony za pomocą wyszukiwarki. Choć nie znam się na kwestiach związanych z SEO, próbowałem to zmienić - dodałem bloga do Google Search Console i wysyłałem tam prośby o zindeksowanie poszczególnych stron bloga (np. wpisów), nie przyniosło to jednak skutku. Poprawiłem też kilka kwestii technicznych na stronie - nauczyłem się zamieszczać linki do innych wpisów z danej kategorii na końcu każdego z nich, podłączać teksty alternatywne do grafik i ustawiać zwijanie tekstu po wstępie. W grudniu zeszłego roku zwiększyłem też nieznacznie szerokość bloga.
Ile jeszcze wpisów?
Kilkukrotnie już wspominałem, że w momencie zakładania strony miałem pomysły na około 30 wpisów. Do końca 2025 roku zrealizowałem mniej więcej połowę z nich. Niniejszy jest dwudziesty z kolei, więc koncepcji wystarczy jeszcze na pewno do końca bieżącego roku. Do tej pory trzykrotnie zdarzyło się, że ze względu na obszerność tematu tekst, który pierwotnie był przeznaczony na jeden wpis, podzieliłem na dwa oddzielne. Tak było w przypadku artykułów dotyczących moich pradziadków, pradziadków mojej żony (druga część dopiero się ukaże) oraz genealogii polskich władców. Nie wykluczam, że zdarzy się to też w przyszłości. Staram się bowiem, aby każdy z wpisów był optymalnej długości - około 2000 słów (nie mniej niż 1800, nie więcej niż 2500, choć kilka razy zrobiłem od tej zasady odstępstwa).
![]() |
| Kategorie wpisów na moim blogu przedstawione w formie graficznej |
Z wszystkich kategorii wpisów na blogu za zamknięte uważam jak na razie następujące: genealogia ogólnie (wraz z niniejszym wpisem), moi przodkowie i weryfikacje rodzinnych legend. Wkrótce, wraz z wpisem opisującym prapradziadków mojej żony po kądzieli, zamknę również kategorię zatytułowaną „przodkowie mojej żony”. Co do kategorii: akta metrykalne, martyrologia rodzinna, fotografie rodzinne i varia - w każdej z nich planuję jeszcze co najmniej jeden wpis. Będą one dotyczyć odpowiednio: błędów i uchybień w aktach metrykalnych moich przodków, historii mojego pradziadka Wojciecha Pawlaka, ocalonego od kary śmierci podczas I wojny światowej oraz dalszych losów ks. Władysława Wilczyńskiego, który go uratował, rzeczy charakterystycznych w dawnych fotografiach oraz ubytku przodków i innych podobnych zjawisk w moim drzewie genealogicznym. Poza tym jest jeszcze jedna kategoria, której jeszcze nie otworzyłem, zatytułowana „nasze nazwiska”. Chcę w niej opisać etymologię i występowanie mojego nazwiska oraz nazwiska panieńskiego mojej małżonki oraz nasze męskie (patrylinearne) linie przodków. To ostatnie zagadnienie jest dla mnie szczególnie fascynujące. Trudno mi określić, na ile wpisów rozłożę tematy z tej kategorii, ale na pewno będzie to liczba od dwóch do czterech.
Co się stanie, gdy wyczerpią mi się pomysły? Czy znajdę nowe? Nie znam odpowiedzi na te pytania i nie mam zamiaru się tym przejmować. Póki co cieszę się tym, co publikuję. Myślę, że wraz z nowymi odkryciami koncepcje wpisów same się nasuną, nawet w kategoriach, które teraz uważam za zamknięte. Myślę, że kiedy opiszę już wszystko, co zamierzam, zrobię sobie przerwę od bloga i wrócę do niego wraz z nowymi, nieznanymi mi teraz informacjami.
_________________________
Na koniec pragnę wyrazić wdzięczność osobom, które pomogły mi w tworzeniu drzewa genealogicznego oraz niniejszego bloga.
- Dziękuję moim rodzicom, teściom oraz wszystkim krewnym, którzy udostępnili mi fotografie oraz przekazali informacje związane z moją rodziną i rodziną mojej żony. Szczególne podziękowania należą się wujkowi Jerzemu Pilarczykowi oraz cioci Małgorzacie Pawlikowskiej, którzy udostępnili mi swoją wiedzę o rodzinie, wykorzystaną przeze mnie na blogu.
- Dziękuję użytkownikom forum strony Genealodzy.pl za nieodpłatną pomoc w tłumaczeniu akt metrykalnych sporządzonych po rosyjsku i po łacinie oraz za wszelkie porady i wskazówki potrzebne do tworzenia drzewa. Szczególnie dziękuję państwu: Andrzejowi, Arturowi, Elżbiecie, Markowi, Marianowi, Michałowi i Włodzimierzowi.
- Dziękuję kierownikom i pracownikom Urzędów Stanu Cywilnego w: Poddębicach, Zadzimiu, Szadku, Zapolicach, Łasku, Sędziejowicach, Konopnicy i Osjakowie - za nieodpłatne kwerendy i udostępnienie mi aktów metrykalnych przodków oraz udzielenie wszelkich informacji i wskazówek, gdzie ich poszukiwać. Szczególne podziękowania za poświęcony mi czas należą się paniom: Bożenie Pawłowskiej z USC w Poddębicach, Żanecie Jączyk-Witosławskiej - Kierownikowi USC w Zadzimiu oraz Katarzynie Kardas-Sobczak - Zastępcy Kierownika USC w Sędziejowicach.
- Dziękuję pracownikom Archiwum Diecezjalnego we Włocławku oraz Archiwów Państwowych w: Łodzi, Poznaniu (w tym Oddziału w Koninie) i Warszawie (Oddziału Dokumentacji Osobowej i Płacowej w Milanówku) - za kwerendy i udostępnianie mi skanów aktów metrykalnych i metryczek dowodowych przodków i innych krewnych oraz udzielenie wszelkich informacji i wskazówek.
- Dziękuję za miłe komentarze i prywatne wiadomości dotyczące bloga.
Wszystkim wyżej wymienionym oraz tym, których być może pominąłem, jeszcze raz serdecznie dziękuję. Zapraszam również do obserwowania niedawno przeze mnie utworzonej strony bloga w serwisie Facebook. Będę na niej informować o nowych wpisach, ale również przy różnych okazjach (np. ważne rocznice) tworzyć krótkie posty i rolki.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz