![]() |
| Ja i mój wywód przodków, ale obejmujący tylko tych, których zachowały się fotografie lub podobizny |
Nazywam się Szymon Cyliński, mam 33 lata, urodziłem się i mieszkam w Poddębicach - niewielkim mieście w centralnej Polsce, choć wychowałem się w pobliskiej wsi. Jestem pracownikiem biurowym, a prywatnie szczęśliwym mężem i ojcem trzyletniej córeczki. Moimi pasjami od dzieciństwa są: historia Polski (ale nie tylko) i genealogia rodzinna. Jeśli chodzi o historię, szczególnie interesują mnie czasy średniowieczne, postacie polskich władców oraz historia najnowsza. Ten skrawek Internetu poświęciłem jednak drugiemu z moich zainteresowań - genealogii, będącej jedną z nauk pomocniczych historii. Przedstawiam w nim moje poszukiwania i odkrycia w aktach metrykalnych i innych dokumentach, legendy i historie rodzinne, sylwetki moich przodków, fotografie z nimi związane oraz różnego typu ciekawostki, jednak bez naruszania prywatności rodziny. Wpisy publikuję tu na początku każdego miesiąca (do końca 2025 roku robiłem to co drugi czwartek).
Drzewo genealogiczne tworzę od dzieciństwa, a w obecnej formie - w programie genealogicznym MyHeritage Family Tree Builder - od 2009 roku. Dziś obejmuje ono ponad 2700 osób (zapewne w najbliższej przyszłości przekroczę 3000), zarówno żyjących jak i zmarłych. Tutaj będę opowiadać wyłącznie o tych ostatnich. Moje korzenie, jak i mojej żony, są w 100 procentach chłopskie - wszyscy znani mi antenaci byli włościanami, choć ich status społeczny był różny - od komorników po bogatych gospodarzy. W zdecydowanej większości zamieszkiwali oni tereny centralnej Polski, historycznie ziemię łęczycko-sieradzką, należącą od 1815 roku do I wojny światowej do Królestwa Polskiego, czyli tzw. Kongresówki, w mniejszym stopniu również Wielkopolskę.
![]() |
| Akt chrztu mojego przodka po mieczu Wawrzyńca Cylińskiego (1859). Źródło: Archiwum Diecezjalne we Włocławku |
Odnajdywanie przodków - takich sprzed 150, 200 lub więcej lat - choć jest pracochłonne, przynosi wiele przyjemności. Są to osoby, o których dawno już nikt nie pamięta, nie ma ich fotografii, nie zachowały się groby. Jedynym śladem po ich istnieniu są jedynie akty urodzenia, małżeństwa i zgonu oraz nieliczne źródła pozametrykalne. Za każdym imieniem i nazwiskiem w nich zawartym kryją się prawdziwi ludzie z krwi i kości, którzy, tak samo jak my, pracowali, mieli marzenia, przeżywali radości i smutki, a często dramaty życiowe. Byli też świadkami historii. Ich życie znacznie różniło się od naszego, z pewnością było trudniejsze. W żadnym wypadku nie zasłużyli oni jednak na zapomnienie. W końcu gdyby nie oni, nie byłoby też nas. Stąd też nazwa bloga - „pro memoria” - z łac. „dla pamięci”.

