czwartek, 21 sierpnia 2025

Moi przodkowie - cz. IV - prapradziadkowie po kądzieli

Na początku drugiej części opisu moich prapradziadów (pierwsza część tutaj) mała uwaga. Choć staram się, aby informacje zamieszczane na blogu były poprawne merytorycznie, zdarza się, że uzupełniam i poprawiam opublikowane już wpisy. Zwykle nie są to wielkie zmiany, bowiem staram się, aby wersja wpisu z dnia publikacji była już tą ostateczną. Jednak przy serii o moich przodkach, a zwłaszcza w ostatnim artykule, tych zmian było dość dużo. Szczególnie biogram praprababci Józefy Kaczorowskiej uzupełniłem o kilka nowych informacji, których nie posiadałem w dniu publikacji. W związku z tym zachęcam do wracania do wcześniejszych wpisów. Oprócz tego przypominam: jeśli posiadasz fotografię, na której widoczna jest którakolwiek z poniższych osób, to proszę - napisz do mnie! Nie potrzebuję oryginału, wystarczy mi skan.

Aniela Pawlak (z d. Rzepkowska) - akt zgonu (1903)
Akt zgonu praprababci Anieli Pawlak z d. Rzepkowskiej (1903). Źródło: Skanoteka

czwartek, 7 sierpnia 2025

Moi przodkowie - cz. III - prapradziadkowie po mieczu

Zgodnie z zapowiedzią przedstawię dzisiaj sylwetki i życiorysy moich prapradziadów. Jednak wbrew moim zamierzeniom zamiast jednego wpisu o wszystkich 16 prapradziadkach stworzę dwa oddzielne. Dziś opiszę tych ze strony taty (po mieczu), a za dwa tygodnie - tych ze strony mamy (po kądzieli). Przyczyny tej decyzji są dwie. Po pierwsze nie znalazłem przez ostatnie dwa tygodnie wystarczająco dużo wolnego czasu, aby napisać 16 biogramów, zdążyłem stworzyć tylko połowę. Po drugie artykuł taki byłby bardzo długi, czego nie przewidziałem, tymczasem wszystkie dotychczasowe wpisy poza pierwszym, powitalnym, liczyły około 2000 słów i tej długości będę się trzymać.

Wszyscy z grona moich prapradziadków mieszkali na wsi i prawie wszyscy (prawdopodobnie z wyjątkiem Elżbiety i Michała Krzywańskich) byli gospodarzami. Jeśli chodzi o ich wiek, to najwcześniej - w 1852 roku - urodził się prapradziadek Mikołaj Maj. Niewiele, bo tylko o kilka miesięcy od niego młodsi byli: Walenty Pawlak i Antoni Pilarczyk. Najpóźniej urodzoną z tej grupy była natomiast Waleria Andrzejczak z Adamiaków, przyszła ona bowiem na świat w 1884 roku, niecały rok przed najstarszym z moich pradziadków - Stanisławem Cylińskim. Inaczej mówiąc ojciec dziadka Stefana Cylińskiego był prawie w tym samym wieku, co babcia babci Emilii Cylińskiej. Choć różnica wieku pomiędzy najstarszą a najmłodszą osobą z tego grona wynosi 32 lata, to większość z nich (wyłączając trzech najstarszych, których już wymieniłem oraz troje najmłodszych - Walerię Andrzejczak, jej męża Antoniego i Antoninę Górecką) była zaskakująco zbliżona do siebie wiekowo - urodziła się w przedziale lat 1859 - 1864. Aż pięcioro urodziło się w 1861 roku. W dodatku z ośmiu par moich prapradziadków cztery pary wzięły ślub w dość krótkim przedziale czasu - od sierpnia 1880 roku do listopada roku 1882 roku, wszyscy w kościele pw. św. Mikołaja Biskupa w Wierzchach. Większość życia moich prapradziadków (a w przypadku trojga z nich - całe życie) przypadła jeszcze na okres zaborów. Prawie wszyscy zmarli przed II wojną światową. Najdłużej żył Szczepan Górecki, który zmarł, mając 88 lat i 2 miesiące. 80. rok życia przekroczyły również: jego żona Antonina z Modrzejewskich oraz Józefa Kaczorowska z Kałużnych. Najkrócej natomiast, bo zaledwie 34 lata i 4 miesiące, żyła wspomniana już Waleria Andrzejczak.

Waleria Andrzejczak (z d. Adamiak) - akt zgonu (1918)
Akt zgonu najkrócej żyjącej spośród moich prapradziadków, Walerii Andrzejczak z d. Adamiak (1918). Źródło: Skanoteka

czwartek, 24 lipca 2025

Moi przodkowie - cz. II - pradziadkowie

Kontynuując serię poświęconą moim przodkom, opowiem dziś o moich pradziadkach. Tak jak ostatnio wspomniałem, nie miałem szansy poznać żadnego z nich, ale wiem o nich dość dużo z przekazów rodzinnych. Wszyscy mieszkali na wsi i prowadzili gospodarstwa rolne. W przeciwieństwie do moich dziadków różnica wieku pomiędzy pradziadkami jest dosyć duża. Najwcześniej, bo w 1885 roku, urodził się pradziadek Stanisław Cyliński. Niewiele, bo tylko o rok od niego młodszy, był Wojciech Pawlak. Najpóźniej urodzoną z tej grupy była natomiast Marianna Krzywańska z Andrzejczaków, przyszła ona bowiem na świat w 1912 roku. Różnica wieku pomiędzy najstarszą a najmłodszą osobą z tego grona wynosi zatem aż 27 lat - jest to różnica jednego pokolenia. Wynika ona z faktu, iż dziadek Stefan Cyliński (podobnie jak babcia Górecka) był najmłodszy z rodzeństwa, natomiast jego żona, babcia Emilia była najstarsza, a tym samym miała dużo młodszych rodziców niż jej mąż. Mimo wszystko większość (może nawet wszystkich) moich pradziadków można zaliczyć do jednego pokolenia, określanego mianem „lost generation”, czyli pokolenia straconego, którego młodość przypadła na trudne czasy I wojny światowej, pandemii grypy hiszpanki i wojny polsko-bolszewickiej. Później przyszły zawirowania gospodarcze, wielki kryzys i wreszcie II wojna światowa, która zastała ich, gdy byli w wieku średnim. Ich życie to też czas szybkiego rozwoju technologicznego. Wszyscy zmarli w okresie Polski Ludowej. Najdłużej z tego grona żył wspomniany już Stanisław Cyliński, który zmarł, mając 83 lata i niespełna 3 miesiące. Był też jedynym z moich pradziadków, który przekroczył 80. rok życia. Najkrócej natomiast - zaledwie 48 lat i niecałe 10 miesięcy - żył pradziadek Wacław Górecki.

Pogrzeb mojego pradziadka Wacława Góreckiego (1953)
Pogrzeb najkrócej żyjącego spośród moich pradziadków, Wacława Góreckiego (wrzesień 1953 r.)



czwartek, 10 lipca 2025

Moi przodkowie - cz. I - dziadkowie

Wpisem niniejszym rozpoczynam serię przedstawiającą sylwetki i życiorysy moich antenatów oraz antenatów mojej żony Dominiki. Będzie się ona składać z 6 artykułów, których bohaterami będą: moi dziadkowie (niniejszy), moi pradziadkowie, moi prapradziadkowie, dziadkowie mojej żony, pradziadkowie mojej żony i prapradziadkowie mojej żony. Nie piszę o rodzicach ani o teściach, trzymając się zasady, o której wspomniałem we wpisie powitalnym, że opowiadam tylko o osobach zmarłych. Natomiast o przodkach dalszych niż prapradziadkowie, czyli dziadkowie naszych dziadków, posiadam informacje wyłącznie z akt metrykalnych, w dodatku są one często niekompletne, dlatego moim zdaniem nie ma sensu tworzyć o nich osobnych wpisów w tej formule, ponieważ przedstawiałyby one tylko suche fakty z ich życia (daty i miejsca narodzin, ślubów i zgonów, imiona dzieci, wykonywany zawód itd.). Poza tym nasi antenaci do ósmego pokolenia są ujęci w wywodzie przodków. Niniejszy oraz dwa kolejne wpisy poświęcę moim przodkom, natomiast o przodkach żony będę pisać w dalszej przyszłości, ponieważ w chwili obecnej posiadam o nich jeszcze zbyt mało informacji.

Fotografie ślubne moich dziadków: po lewej Emilii i Stefana Cylińskich (1953), po prawej Genowefy i Stanisława Góreckich (1950)
Fotografie ślubne moich dziadków: po lewej Emilii i Stefana Cylińskich (1953), po prawej Genowefy i Stanisława Góreckich (1950)

Wszyscy moi dziadkowie byli bardzo zbliżeni do siebie wiekowo. Najwcześniej - w 1927 roku - urodził się dziadek Stefan Cyliński, najpóźniej - w 1931 - jego żona, Emilia z Krzywańskich. Pomiędzy nimi byli dziadkowie Genowefa i Stanisław Góreccy, oboje urodzeni w 1929 roku. Wszyscy więc przyszli na świat kilka lat przed II wojną światową, która przypadła na ich dzieciństwo, głównie na lata nastoletnie, odciskając na nich głębokie piętno. Wkroczyli w dorosłość w kraju pogrążonym w zniszczeniu tuż po wojnie. Większość ich życia przypadła na okres Polski Ludowej. Gdy system komunistyczny upadł, byli już mniej więcej 60-latkami. Ich pokolenie w kulturze popularnej określa się mianem „silent generation”, czyli pokolenia cichego, które musiało żyć w narzuconym systemie, nie wychylać się, „siedzieć cicho” i ciężko pracować (ich dzieci, a moi rodzice to tzw. pokolenie „baby boomers”, ja natomiast należę do pokolenia milenialsów). Z czworga moich dziadków troje dożyło wieku podeszłego. Najdłużej żyła babcia Emilia Cylińska, która zmarła, mając 90 lat i 3 miesiące. Tuż za nią plasuje się dziadek Górecki, żyjący 90 lat i niecałe 2 miesiące. Babcia Górecka przeżyła 86 lat i 3 miesiące. Najkrócej natomiast, bo tylko 66 lat i miesiąc, żył dziadek Stefan Cyliński.

czwartek, 26 czerwca 2025

Najstarsze zachowane fotografie i podobizny

Pisałem już na blogu, że jestem fanem akt metrykalnych. Nie pisałem natomiast, że oprócz tego jestem też fanem starych fotografii, szczególnie tych dotyczących mojej rodziny. Różnica pomiędzy metrykami a zdjęciami jest jednak taka, że te drugie przeważnie są trudniejsze do zdobycia. Najczęściej znajdziemy je w prywatnych archiwach rodzinnych naszych krewnych, czasem też na nagrobkach. Inną opcją są koperty i metryczki dowodowe, jednak te w przeszłości często były brakowane, co zmniejsza szanse na ich odnalezienie. Niestety wiele osób nie szanuje starych zdjęć, przechowuje je w złych warunkach, często gdzieś na strychu albo co gorsza, wyrzuca je. Na szczęście są też osoby, które postępują zupełnie inaczej. Najbardziej wartościowe są dla mnie te najstarsze fotografie. We wpisie tym przedstawię swoisty ranking najstarszych zdjęć (i jednej podobizny) związanych moją rodziną i rodziną mojej żony, jakie posiadam. Zacznę od końca.

5. Ok. 1935 - najwcześniej urodzony krewny uwieczniony na fotografii

Szczepan Górecki, mój prapradziadek urodzony w 1859 roku
Szczepan Górecki, mój prapradziadek urodzony w 1859 roku. Niesamowite jest, że patrzymy na oblicze człowieka, który miał nieco ponad 3 lata, gdy wybuchło powstanie styczniowe!

czwartek, 12 czerwca 2025

8 rzeczy, których można dowiedzieć się o dawnym społeczeństwie z akt metrykalnych

Ostatni wpis zakończyłem myślą, że po zapoznaniu się z dziesiątkami lub setkami akt metrykalnych z XIX i początku XX wieku można zauważyć różnego rodzaju zjawiska społeczne, które dziś są rzadkością, natomiast wtedy były na porządku dziennym. Tak jak wspomniałem, poświęcę im osobny wpis. Przedstawię tu te najbardziej charakterystyczne i posłużę się przykładami z mojego drzewa genealogicznego.

Fotografia z pogrzebu Józefa Cylińskiego (lata 40. XX wieku)
Fotografia z pogrzebu w mojej rodzinie (Żerniki, lata 40. XX wieku)

czwartek, 29 maja 2025

Akta metrykalne w genealogii

W najbliższą środę wraz z żoną będziemy obchodzić 3. rocznicę ślubu. Dokładnie 4 czerwca 2022 roku w kościele pw. św. Wacława Męczennika w Grabnie zawarliśmy związek małżeński, łącząc tym samym dwa drzewa genealogiczne w jedno. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że przeszło 200 lat wcześniej - 2 lutego 1820 roku - w tej samej parafii, choć nie w tym samym kościele (obecny powstał w latach 90. XX wieku), na ślubnym kobiercu stanęli moi czterokrotni pradziadkowie Szymon Głowacki i Elżbieta Dąbkowska vel Dąbek. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Grabno oddalone jest od mojej rodzinnej miejscowości o niespełna 50 km i nie znałem powiązań tych okolic z moją rodziną. Co więcej, pan młody był moim imiennikiem.

Fotografia z mojego ślubu (2022); Szymon Głowacki i Elżbieta Dąbkowska vel Dąbek - akt ślubu (1820)
Po lewej fotografia z mojego ślubu (4 czerwca 2022 r.), po prawej akt ślubu moich czterokrotnych pradziadków Elżbiety i Szymona Głowackich (1820), sporządzony po łacinie. Oba małżeństwa zostały zawarte w kościele parafialnym w Grabnie. Źródło aktu: FamilySearch

Takich różnego rodzaju zbiegów okoliczności lub też zbieżności dat w moim drzewie genealogicznym można znaleźć wiele. Nie byłoby możliwe ich wychwycenie bez akt metrykalnych, o których chcę opowiedzieć w tym wpisie, a których jestem fanem. Są one podstawowym źródłem informacji w genealogii. Księgi metrykalne stanowią rejestr chrztów (urodzeń), ślubów i zgonów, gromadzony przez parafie lub inne jednostki, zawierający podstawowe informacje o osobach, których dotyczą. Są one pomocne w budowaniu drzewa genealogicznego i ustalaniu relacji pomiędzy krewnymi. Artykuł ten nie jest poradnikiem, jak wyszukiwać i odczytywać akty metrykalne - tych w sieci jest mnóstwo i piszą je osoby z większą wiedzą i doświadczeniem ode mnie. Chcę przedstawić jedynie, jak praca z nimi wyglądała z mojej perspektywy i w ten sposób zachęcić do poszukiwania swoich korzeni. Tekst ten stanowi zaledwie zarysowanie tematu, będące wstępem do kolejnych wpisów.

czwartek, 15 maja 2025

Genealogia - moja historia

Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości,
ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości
ani prawa do przyszłości.

Józef Piłsudski

Zgodnie z obietnicą przedstawię dziś historię mojej przygody z genealogią. Jest ona długa, bo już ponad 20-letnia i miała kilka etapów. Rozpocząłem ją bardzo wcześnie, jeszcze w dzieciństwie, dzięki czemu zdobyłem dużo informacji od swoich dziadków, kiedy jeszcze żyli, co potem stało się podstawą do budowania drzewa genealogicznego w obecnej formie, w oparciu o akta stanu cywilnego.

Rok 2003 - drzewo genealogiczne jako praca domowa do szkoły

Wszystko zaczęło się w październiku 2003 roku, kiedy to, będąc w IV klasie szkoły podstawowej, wykonałem drzewo genealogiczne w ramach pracy domowej na lekcję historii. Było ono jak na standardy szkolne dosyć obszerne, dlatego jako jedyny w klasie dostałem za nie najwyższą ocenę. Nieżyjący już historyk i nota bene jeden z moich ulubionych nauczycieli pan Mirosław Pietrucha stwierdził wtedy, że moje dzieci będą mi za nie wdzięczne. Uczciwie muszę jednak przyznać, że wiele informacji do tej pracy zaczerpnąłem z drzewa genealogicznego, które kilka lat wcześniej stworzył do szkoły mój starszy brat, Tomek. Również jego koncepcja i forma były podobne do tego po moim bracie. Z pewnością jednak nie było to przepisywanie jeden do jednego, ponieważ moje drzewo obejmowało więcej osób i informacji. Uzyskałem je od rodziców i dziadków. Popełniłem jednak wiele błędów, np. w datach urodzeń, które niestety początkowo powieliłem w kolejnym drzewie z 2009 roku. W późniejszych latach nanosiłem poprawki i uzupełnienia do swojej pracy szkolnej i trwało to aż do czasu, kiedy zacząłem używać programu genealogicznego.

Moje pierwsze drzewo genealogiczne, wykonane do szkoły w 2003 roku
Moje pierwsze drzewo genealogiczne, wykonane do szkoły w 2003 roku

czwartek, 1 maja 2025

Wpis powitalny

„Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
jaki zadaje sobie pod słońcem?
Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi,
a ziemia trwa po wszystkie czasy.
(…) Nie ma pamięci o tych, co żyli dawniej,
ani też o tych, co będą kiedyś żyli,
nie pozostanie wspomnienie u tych, co będą potem.”

Księga Koheleta 1; 3-4, 11

Ja i mój wywód przodków
Ja i mój wywód przodków, obejmujący tylko tych, których zachowały się fotografie lub podobizny

Witam na moim nowo powstałym blogu. Nazywam się Szymon Cyliński, mam 32 lata, urodziłem się i mieszkam w Poddębicach - niewielkim mieście w centralnej Polsce, choć wychowałem się w pobliskiej wsi. Jestem pracownikiem biurowym, a prywatnie szczęśliwym mężem i ojcem dwuletniej córeczki. Moimi pasjami od dzieciństwa są historia Polski (ale nie tylko) i genealogia rodzinna. Jeśli chodzi o historię, szczególnie interesują mnie czasy średniowieczne, postacie polskich władców oraz historia najnowsza. Ten skrawek Internetu chcę jednak poświęcić drugiemu z moich zainteresowań - genealogii, będącej jedną z nauk pomocniczych historii. Będę w nim przedstawiać moje poszukiwania i odkrycia w aktach metrykalnych i innych dokumentach, legendy i historie rodzinne, sylwetki moich przodków, fotografie z nimi związane oraz różnego typu ciekawostki, jednak bez naruszania prywatności rodziny.