Niniejszym wpisem wracam po niemal półrocznej przerwie do kategorii zatytułowanej „Nasi przodkowie”, która jest w zasadzie trzonem całego bloga. Zgodnie z zapowiedzią wezmę tym razem na tapet antenatów mojej żony Dominiki, choć z wiadomych powodów moja wiedza na ich temat jest dużo mniejsza niż wiedza o moich przodkach.
![]() |
| Dziadkowie mojej żony ze strony mamy - Irena i Mieczysław Graczykowie - fotografia wykonana z okazji ich 25. rocznicy ślubu (ok. 1980 roku) |
Dziś opiszę sylwetki i życiorysy przodków żony z pokolenia dziadków. Rozstrzał wieku pomiędzy nimi, w przeciwieństwie do moich dziadków, był dosyć duży. Najwcześniej, bo w 1919 roku, urodził się dziadek Tadeusz Porada. Cztery lata później - w roku 1923 - przyszła na świat jego żona Wanda z Cielebanów. Dziadek Mieczysław Graczyk urodził się w roku 1929. Najpóźniej urodzoną z tej grupy była natomiast babcia Irena Graczyk z Janasów, przyszła ona bowiem na świat w 1934 roku. Różnica wieku pomiędzy najstarszym a najmłodszą z tego grona wynosiła zatem 15 lat. II wojna światowa zastała ich więc w różnych okresach życia - podczas gdy dziadek Tadeusz w 1939 roku był już dorosłym, 20-letnim mężczyzną, babcia Irena miała tylko 5 lat. Bez względu na to konflikt ten bez wątpienia odcisnął na nich wszystkich piętno. Większość ich życia przypadła na okres Polski Ludowej. Ich pokolenie określa się mianem „silent generation”, czyli pokolenia cichego, które musiało żyć w narzuconym systemie, nie wychylać się i ciężko pracować (choć ściśle rzecz biorąc, dziadków Poradów należałoby raczej zaliczyć do „greatest generation” - pokolenia urodzonych w latach 1901 - 1927). Z czworga dziadków mojej żony wieku podeszłego dożył jedynie Mieczysław Graczyk, który zmarł kilkanaście dni przed swoimi 92. urodzinami. Dziadek Tadeusz Porada przeżył 74 i pół roku, a jego żona Wanda - 63 lata i niecałe 3 miesiące. Najkrócej natomiast, bo tylko 58 lat i 4 miesiące, żyła babcia Irena Graczyk. Obydwie babcie zmarły przed swoimi matkami.
