sobota, 7 lutego 2026

Przodkowie mojej żony - cz. I - dziadkowie

Niniejszym wpisem wracam po niemal półrocznej przerwie do kategorii zatytułowanej „Nasi przodkowie”, która jest w zasadzie trzonem całego bloga. Zgodnie z zapowiedzią wezmę tym razem na tapet antenatów mojej żony Dominiki, choć z wiadomych powodów moja wiedza na ich temat jest dużo skromniejsza niż wiedza o moich przodkach.

Dziadkowie mojej żony ze strony mamy - Irena i Mieczysław Graczykowie - fotografia wykonana z okazji ich 25. rocznicy ślubu (ok. 1980)
Dziadkowie mojej żony ze strony mamy - Irena i Mieczysław Graczykowie - fotografia wykonana z okazji ich 25. rocznicy ślubu (ok. 1980 roku)

Dziś opiszę sylwetki i życiorysy przodków żony z pokolenia dziadków. Rozstrzał wieku pomiędzy nimi, w przeciwieństwie do moich dziadków, był dosyć duży. Najwcześniej, bo w 1919 roku, urodził się dziadek Tadeusz Porada. Cztery lata później - w roku 1923 - przyszła na świat jego żona Wanda z Cielebanów. Dziadek Mieczysław Graczyk urodził się w roku 1929. Najpóźniej urodzoną z tej grupy była natomiast babcia Irena Graczyk z Janasów, przyszła ona bowiem na świat w 1934 roku. Różnica wieku pomiędzy najstarszym a najmłodszą z tego grona wynosiła zatem 15 lat. II wojna światowa zastała ich więc w różnych okresach życia - podczas gdy dziadek Tadeusz w 1939 roku był już dorosłym, 20-letnim mężczyzną, babcia Irena miała tylko 5 lat. Bez względu na to konflikt ten bez wątpienia odcisnął na nich wszystkich piętno. Większość ich życia przypadła na okres Polski Ludowej. Ich pokolenie określa się mianem „silent generation”, czyli pokolenia cichego, które musiało żyć w narzuconym systemie, nie wychylać się i ciężko pracować (choć ściśle rzecz biorąc, dziadków Poradów należałoby raczej zaliczyć do „greatest generation” - pokolenia urodzonych w latach 1901 - 1927). Z czworga dziadków mojej żony wieku podeszłego dożył jedynie Mieczysław Graczyk, który zmarł kilkanaście dni przed swoimi 92. urodzinami. Dziadek Tadeusz Porada przeżył 74 i pół roku, a jego żona Wanda - 63 lata i niecałe 3 miesiące. Najkrócej natomiast, bo tylko 58 lat i 4 miesiące, żyła babcia Irena Graczyk. Obydwie babcie zmarły przed swoimi matkami.

piątek, 2 stycznia 2026

Metryczki dowodowe przodków

Pierwszy wpis w roku 2026 publikuję dokładnie w 10. rocznicę śmierci mojej babci Genowefy Góreckiej. Ponieważ jej sylwetkę i życiorys opisałem już we wpisie dotyczącym wszystkich moich dziadków, niniejszy wpis nie będzie o babci Genowefie, niemniej jednak na koniec pozwolę sobie na bardzo osobiste słowa zaadresowane do niej. Najpierw jednak skupię się na metryczkach dowodowych moich przodków (w tym również babci Góreckiej) oraz przodków mojej żony Dominiki, których skany udało nam się uzyskać w zeszłym roku.

Awers i rewers metryczki dowodowej mojej babci Genowefy Góreckiej z d. Pawlak z 1964 roku
Awers i rewers metryczki dowodowej mojej babci Genowefy Góreckiej z d. Pawlak z 1964 roku. Źródło: Archiwum Dokumentacji Osobowej i Płacowej w Milanówku

Metryczki dowodowe, często mylone z kopertami dowodowymi, są dokumentami zawierającymi podstawowe informacje o osobach, które wyrabiały dowody osobiste w latach 1952 - 1997. Przed rokiem 1952 nie było obowiązku posiadania dowodu przez pełnoletnich obywateli - został on wprowadzony dekretem w roku 1951. Do końca roku 1974 dowody tożsamości były wydawane przez Milicję Obywatelską. W 1975 roku ich rolę przejęły najpierw na krótko urzędy powiatowe, a po ich likwidacji - urzędy miast i gmin. Każdą metryczkę po wydaniu dowodu wysyłano do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, gdzie tworzono Centralną Bazę Adresową. Kiedy obywatel wymienił dowód osobisty, wymieniana była też jego metryczka, a poprzednia była brakowana. Z tego powodu obecnie możliwe jest odszukanie tylko ostatniej metryczki dla każdego przodka. Metryczki wydanych dokumentów tożsamości często były niszczone również po śmierci osoby, której dotyczyły, dlatego nie wszystkie zachowały się do dnia dzisiejszego. Dziś miejscem ich przechowywania jest Archiwum Dokumentacji Osobowej i Płacowej w Milanówku, podlegające pod Archiwum Państwowe w Warszawie. Najcenniejsze w metryczkach są moim zdaniem dołączone do nich fotografie. Szczególnie jeżeli nie posiadamy zdjęcia któregoś z przodków, metryczki dowodowe, obok kopert dowodowych, mogą być jedyną szansą na ich odnalezienie.